just to be ironic
RSS
niedziela, 23 grudnia 2012
Grzechotka, Joanna Jodełka
Ogromnym optymizmem napawa mnie fakt, że powstaje coraz więcej bardzo dobrych polskich książek. Że nasz rodzimy rynek zalewają co roku setki nowych pozycji i z każdym kolejnym coraz trudniej trafić na zwykłego gniota, a coraz łatwiej na kawał dobrej prozy. Zwłaszcza, jeśli chodzi o kryminały. A szczególnie, jeśli wyszły spod kobiecego pióra. Taką właśnie radność sprawiła mi Grzechotka Joanny Jodełki.
piątek, 07 grudnia 2012
Pigułka wolności, Piotr Czerwiński
I tak oto nadeszła kolejna, genialna pozycja Czerwińskiego. Zaczyna się lekko i przyjemnie, jak zawsze tętni ironią, drwi ze zjawisk, które na drwinę zasłużyły. Między wątkami kpi z hipokryzji nowej subkultury, wyśmiewa absurdalność zachowań współczesnych, szydzi ze zjawisk znanych nam na co dzień z życia i facebooka.
poniedziałek, 07 lutego 2011
Gra na cudzym boisku, Aleksandra Marinina
Fantastyczne, inteligentne, wciągające, przemyślane kryminały Aleksandry Marininy polecone zostały mi przez moją Promotorkę. Zakochałam się w nich od pierwszego niemal wejrzenia, niemal — bo przyzwyczajenie się do nazwisk rosyjskich zajęło mi dłuższy moment. Jednak trudność ta została szybko pokonana za sprawą poruszającej całości. Mogę śmiało stwierdzić, że twórczość rosyjskiej pisarki dołączyła do grona moich ulubionych książek.
niedziela, 06 lutego 2011
Powolna śmierć Luciany B., Guillermo Martinez
Miało to być „oryginalne arcydzieło nawiązujące do twórczości Henry'ego Jamesa, Conrada, Borgesa i Kafki”. Książkę zachwalała również dr Darska, więc zamówiłam, chciwa lektury. „Porywający thriller” — krzyczał napis na okładce. Rzuciłam się więc z radością i... rozczarowałam.
środa, 29 grudnia 2010
Kogo kocham, kogo lubię, Marta Mizuro i Robert Ostaszewski
Kolejna książka z serii „para na parę”, zupełnie inna od poprzedniej, ale jakże fantastyczna, zachwycająca od pierwszych stron, tętniąca humorem i ciesząca oczy profesjonalnym piórem. Nic dziwnego, w końcu Marta Mizuro i Robert Ostaszewski to nie amatorzy, a ich wspólna książka zawiera w sobie wszystko, czego oczekuję od tego typu literatury.
sobota, 25 grudnia 2010
Chomik na widelcu, Claudia Torres i Jacek Krawczyk
Sam fakt podwójnego autorstwa zawsze budzi zaciekawienie. Podobny zabieg wymaga włożenia w pisanie większej pracy, energii i uwagi, z pewnością trzeba się pilnować i nieustannie coś poprawiać. Jeśli autor ma swój specyficzny styl, wyrzeczenie się go jest męczące: dlatego chylę czoła przed Claudią Torres i Jackiem Krawczykiem, którzy książkę napisali naprawdę dobrą.
niedziela, 14 listopada 2010
Martwe Jezioro, Olga Rudnicka
Tragedia. Książka, a raczej ten zbitek papieru zapełnionego nie wartym grosza drukiem, była tak marna, że nawet niezbyt wiem od czego zacząć. Nie znalazłam tam ani jednego pozytywu. Warsztat literacki Rudnickiej jest na poziomie przełomu podstawówki i gimnazjum. Infantylna fabuła, styl, koślawo prowadzona akcja i dialogi. Zero świeżości, zero błysku, cienia oryginalności. Morze absurdu. Najczęściej powtarzane przeze mnie podczas lektury słowo to „żałosne”. I mogłoby być świetnym podsumowaniem całości.
sobota, 13 listopada 2010
Ewa i złoty kot, Joanna Szymczyk
Książka wywołała u mnie morze emocji jeszcze zanim zaczęłam czytać faktyczną treść. Opis znajdujący się na końcu przyniósł mi bowiem natychmiastowe skojarzenie z twórczością Chmielewskiej. Przebojowa dziewczyna z nosem do sensacji i talentem do pakowania się w kłopoty, znajomy policjant, przyjaciółka — od razu przed oczyma stanęła mi Joanna, co przeraziło mnie niebotyczni, czym prędzej więc rzuciłam się na lekturę. Pierwsze wersy, akapity połknęłam zachłannie, z rosnącym niepokojem, ale i uciechą. Treść bardzo przyjemna w odbiorze, lekka i zabawna. Bohaterka od razu wzbudza sympatię, wydaje się być niezależna, inteligentna, szalenie bystra, zabawna i, co jest moim ulubionym przymiotem, posiadająca wyjątkowo cięty język. Młodsze wydanie Chmielewskiej, jak nic. Kolejne karty jednak, ku memu wytchnieniu, obalają skojarzenie. Ale bynajmniej, nie zniechęcają do lektury.
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Love the way you lie
Uderzenie w twarz, plucie w nią i rzucanie o ścianę w moim odczuciu jest okrucieństwem i patologią, z którą należy walczyć. Jak widać dla milionów jest to jeden z obrazów miłości.
sobota, 24 lipca 2010
The Last Dickens, Matthew Pearl
Kolejna, już trzecia książka Matthew Pearla, na którą osobiście, jako fanka twórczości autora, czekałam z niecierpliwością, nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z człowiekiem wybitnie błyskotliwym i utalentowanym. Po raz kolejny jako, jakby nie patrzeć, krytyczna i wybredna czytelniczka, nie zawiodłam się ani trochę.
 
1 , 2